martwe miasto

Lyrics: innestany Music: KIZE Pada deszcz, lecą liście, budzę się na mieście Środowisko jest toksyczne, niepotrzebny test wiem Miałem jedną misję, dziś nawet jej nie chcę Robię ten papierek, żeby zapewnić szczęście Pada deszcz, lecą liście, budzę się na mieście Środowisko jest toksyczne, niepotrzebny test wiem Miałem jedną misję, dziś nawet jej nie chcę Robię ten papierek, żeby zapewnić szczęście
Co jest twoim priorytetem dzieciakom się już jebie Wyjdę wynormalnieć miasto wymarło, pięknie Lubię taką ciszę, lubię tą butelkę I zanim ją rozbiję to wychylę za ciebie Jasno określam kierunek przez ciemne tunele Pędzę w dłoni skun jest choć mam w torbie już resztkę Jestem ziom kangurem, dobrze kitram bestię Bóg się na nas patrzy tym z zawiścią w twarz śmieję Ujebane buty, rozdarte stare jeansy Chodzę taki skuty jak lodem krawężniki Podłoże jest śliskie od zawsze to kminisz Popatrz się za siebie, zanim po szczęście chwycisz Ciągi słów w mojej głowie opisuje brud Nachalne emocje każą cos do niej czuć Nie szukam w tobie damy nie szukam pustych suk Jak masz to w oczach mała to wróży dobry mood
Pada deszcz, lecą liście, budzę się na mieście Środowisko jest toksyczne, niepotrzebny test wiem Miałem jedną misję, dziś nawet jej nie chcę Robię ten papierek, żeby zapewnić szczęście Pada deszcz, lecą liście, budzę się na mieście Środowisko jest toksyczne, niepotrzebny test wiem Miałem jedną misję, dziś nawet jej nie chcę Robię ten papierek, żeby zapewnić szczęście
Co ty wiesz o mamonie Pierwsze dobre skoki miałem za swoje Pierwsza dobrą furę kupię za swoje, a teraz to pochodzę, proste Sportowe fotele, kubełek Lecę sobie z ziomem po lewej, jak pojeb To nie kółko różańcowe trzymam w dłoni kiere Chociaż nie mam prawka, to pędzę po swoje Ulice szerokie, w głowie w sercu sonar Jak wchodzisz tu na pokaz to nie wybiegi Vouga Zimna wóda nie browar, duża dupa dressowa Brzydkie tatuaże - nie goście w kalesonach