PROLOG - Nowe Rozdanie | S1

Lyrics: Eryk Gadziński Music: Eryk Gadziński/Piotr Suwalski/Jakub Kuspiel Robię to do bólu Studio to moje tabernakulum Chyba już dorastam, coraz więcej umów wpada w moje łapska ja chcę więcej tłumów LudziE W TYM KLUBIE co mają wyjebane wchodzą w ten wir i ŁAPY do góry jakby to był napad, a chyba nie wyglądam jak zbir BRAKUJĄCY puzel, ty czujesz to samo, to działa w dwie strony To trochę niezręczne jak potem pytają mnie jaki jest zippy - popierdolony A sokół powiedział mi że mam ZA MAŁO EMOCJI JAK NA TO JAK TO POSKŁADAŁEM Sorry kładę prawie dekadę i ma być jak w zegarku ale za wskazówki bije grabę Przyda się trochę pokory to wiem, zawsze mówię to wprost albo walę na oślep Moje największe marzenie? nie wiem, nie być jak ojciec A to mój wzór; nic nie jest proste We mnie ZABILI dzieciaka, on czasami wraca CO CHCESZ I się domaga ma być pełna taca jak do stołu siadam Wszystko moim kosztem ROBIE TO ROBIE TO EJ EJ DO BÓLU EJ EJ DO BÓLU EJ EJ DO BÓLU Robię to za każdym razem jakby to miał być mój ostatni będzie po mojemu albo będzie po mnie I tylko z tymi co stoją tu ze mną jak wryci … podzielę się tortem I NAWET JAK WYCISNĘ Z TEGO WSZYSTKIE ŁZY I JEŚLI WYJDZIE SŁOŃCE I TAK NA KONIEC ZOSTAJEMY TACY JAK DZIŚ TA-TA-TA-TACY JAK