Lyrics: Przemysław Lejowski Music: Mateusz Żezała Idę swoją drogą, jeszcze sporo mam do przejścia, wierz mi Choć tu byłem, nie poznaję tego miejsca bez nich Tu wszyscy dużo przeszli i wybrali własne ścieżki Przez morze oczekiwań, morze hajsu, może presji?
Nawet jak po drodze niejedna relacja odpadła Coraz mniej ludzi bliżej szczytu, jakbym wchodził na K2 Rodzina będzie ze mną, nie tylko od święta I w trudnych momentach będą wspierać tak jak szerpa
Chociaż czasem myślę o tym, co przez to tracę Lepiej z ekipą w Multipli niż samotnie w S-klasie Kiedyś byłem tu z nimi, dzisiaj sam na pustyni I pogodziłem się z tym, nie zamierzam nikogo winić
Kiedyś flow, ekipa i gorące słońce Sahary Te emocje, gdy grałem z nimi koncerty na sali Pełnej wiary, która znała moje słowa Chociaż inni ludzie, to dla mnie ta sama droga
Każdy ma swój cel, dąży do niego po trupach Poznaję nowe twarze, ale ciężko im zaufać Może to ja stawiam ściany, żeby znaleźć przestrzeń Odizolowany wtedy czuję się bezpiecznie
Nieliczni znajdą miejsce w niej, za nimi pójdę w ogień I chciałem celebrować z nimi każdy moment Może to naiwne, bo im bliżej jest do celu Mam coraz mniej przyjaciół, chociaż było ich niewielu