Lyrics: Mateusz Waligóra/Patryk Woziński
Music: Kosela/Krvchy
Jeden skład, nie ma miejsca na rotacje
Górna półka, wbijam chuj w nominacje
Butla pół k, sea food na kolację
Daily grind, nie mam czasu na wakacje
Lot Etihad, kasa długa jak pas
I fight for the fame and I pray to the God
Zielony guardian, jak Radagast
Za mną zielona armia, jak jebany las
Coraz wyższa gaża — singiel trzydzieści milionów
Najpierw lecę, potem spadam — także jebnąłem o beton
Z mamą na kielecki bazar, jeszcze jako młody ziomuś
Prawie dekadę do przodu — idę na jebany rekord
Włosy tak, jak Jared Leto — ze mną Suicide Squad
Chcieli kota jak Filemon, ale się pojawił kat
Kładę linię na numery i tak codziennie od lat
A ty w kratkę jak burbеrry, lamusiaku szach-mat
Ty pizdo się ogarnij — przekmiń, czemu nie wychodzi
Tеn numer to poradnik, bo tak się to, kurwa, robi
Po studio się kręci lohleq jakby wbił tu Otsochodzi
Jeśli mój rap to morze — twoje gówno to brodzik, mała dziwko
Co chcesz mi powiedzieć, mała dziwko?
Że Waima robi pop, że to w ogóle nie jest hip-hop?
Wbijam do kabiny i wam rzucam hot take
Pierdolę was — robię wszystko, co chcę
Jeden skład, nie ma miejsca na rotacje
Górna półka, wbijam chuj w nominacje
Butla pół k, sea food na kolację
Daily grind, nie mam czasu na wakacje
Lot Etihad, kasa długa jak pas
I fight for the fame and I pray to the God
Zielony guardian, jak Radagast
Za mną zielona armia, jak jebany las
Od miesiąca muszę chillować w Miami
Bo na bliskim wschodzie się pali
Pozdrawiam dubajskich ziomali
Tych co przepłacają za paliwo do Ferrari
Nagrywam z Gen Z — mam otwarty łeb, jak dwa-cztery sklep
Robię hit, potem hit, ale kiedyś nie wiedziałem kto jest kim
Żyję w świecie hien — chcieliby dorwać mnie
Robię bańkę w dzień, albo dwie
Lecę sobie teraz w Esce ja
Jestem historią, co łapie za serce, ya
Przed lotem siadam na ostatniej belce, ya
Na drugi dzień czuję, że mnie kłuje w nerce
Bo lubię balet
Na króla balu sam się nominowałem
W Popkillerach jeszcze udziału nie brałem
Bo trochę zaspałem — do rana podawałem pałę
Jeden skład, nie ma miejsca na rotacje
Górna półka, wbijam chuj w nominacje
Butla pół k, sea food na kolację
Daily grind, nie mam czasu na wakacje
Lot Etihad, kasa długa jak pas
I fight for the fame and I pray to the God
Zielony guardian, jak Radagast
Za mną zielona armia, jak jebany las