Lyrics: Norbert Sopyło/Patryk Lubaś/Jakub Birecki/Weronika Wiśniewska/Karol Wiśniewski
Music: Albert Markiewicz
Ta, oh
Czte-cztery porobione dupy z jakimś głupim typem
Chcą mnie zryć, a ja już mam zrytę
Ale co mam mówić? Nawet nic nie słyszę
Nawet nie chciałbym — słucham liczb, nie liter
Raczej nie uważam, że to może się opłacić
No bo dobrze wiemy, że mam do tego nie byle nos
Ja to rozwiązuje zgoła inne dylematy
Dla nich noc to dzień, dla mnie noc to noc
Ona jest piękna, trochę jebnięta
Na ucho szepta (Szepta)
Mam do Ciebie temacik, temacik, temacik
To może się opłacić, opłacić, opłacić
Mam do Ciebie temacik, temacik, temacik
To możе się opłacić, opłacić, opłacić
Ona cała w Versace, Versacе, Versace
Widać, że lubi temacik, temacik
Mmm, nie chce wyjść stąd sama
Ciągle coś bełkocze, bo jest najebana
Druga po angielsku, coś tam: "Like you a lot"
Sorry, I don’t understand, I’m from Poland, you know
Ona jest piękna, trochę jebnięta
Na ucho szepta (Szepta)
Mam do Ciebie temacik, temacik, temacik
To może się opłacić, opłacić, opłacić
Mam do Ciebie temacik, temacik, temacik
To może się opłacić, opłacić, opłacić
Temacik, temacik, temacik
Opłacić, opłacić, opłacić
Temacik, temacik, temacik
Opłacić, opłacić, opłacić
Mam do Ciebie temacik