Lyrics: Bartłomiej Sudoł Music: Kamil Przybysz Na czwartym piętrze się biję z myślami w mieszkaniu z widokiem na świat po wylewie Za późno żeby sięgać po nadzieję, za wcześnie jeszcze umierać na scenie Się poczujesz jakby Ci odcięli tlen i puścili na antenie, Ile mam przelewać krwi na podłogę, żeby się pomieścić w wycenie
Nawet w chwile dziwne gdy idę całkiem sam Znajdę inne linie i je zapamiętam Nawet serce zimne bez otwartych ran Zobacz jak płonie świat, to całkiem nowy plan
Po pierwsze zacząłem to od początku i zrzuciłem z siebie te błędy jak skórę Pytają kiedy ja w kąt się usunę, Prince (prince) niczego nie rozumiesz Znowu gdzieś telefonuję bo szansa mi z nieba tu nie spadnie sama Mi w głowie się kręci od rana podwójnie, że czuję się prawie jak Travis Pastrana A ty ziom, nie powiesz tu ani słowa co, dla ciebie te lata okazją Zimno jest jak na Grenlandii choć zielony w tym wszystkim jestem jak Irish Świat jest zabawny, po drugie, zacząłem to wszystko od zera i podpiąłem do subwoofera Nie wiem jak długo mam jeszcze uciekać nim wybuchnie znowu afera
Nawet w chwile dziwne gdy idę całkiem sam Znajdę inne linie i je zapamiętam Nawet serce zimne bez otwartych ran Zobacz jak płonie świat, to całkiem nowy plan
Po trzecie zacząłem wszystko od nowa i nikt mi już pluł jadem w oczy nie będzie Zanim się zgodzę pomyślę dwa razy ale za to rura na każdym zakręcie Zanim skoczę w tę pustkę zanim zostanę sam Chciałbym zostać oszustem to całkiem nowy plan
Nawet w chwile dziwne gdy idę całkiem sam Znajdę inne linie i je zapamiętam Nawet serce zimne bez otwartych ran Zobacz jak płonie świat, to całkiem nowy plan