Nie wypada

Lyrics: Kamil Drożdż/Bolesław Biskup/Przemysław Zakościelny/Tomasz Okarma Music: Tomasz Niemiec [Hook: Oxon] Zwykle robimy sobie bekę Choć nie wypada nam (x3) Żyje się nam tak w sumie dużo lepiej Choć nie wypada nam (x3) Gramy od lat za te rapy mając respekt Choć nie wypada nam (x3) Choć dla wielu ludzi może być to śmieszne Bo nie wypada nam (x3)
[Zwrotka 1: Kojot] Wchodzę pewnie jak zawsze i może nie wypada ale nikt nie odmówi tych skilli mi Akurat się składa że to co nas dzieli to odległość jak z Polski do Filipin Odwrotność Michaela wszyscy chcą być czarni odbija tu ciągle po chwili im Ich wyjebię na księżyc, niech tam spacerują bo ja sie nie cofne jak Billie Jean Reszta cicho teraz jest ta chwila no bo wjeżdża Hipo - mam ziomów techników Jestem grubym kotem jadę jak po prochu mów mi Krizz Kaliko Jestem pojebany i się wkręcam i to nie bierz mnie na litość Bo jak cie nie lubię zamknę cie w piwnicy puszczę Despacito kumasz Despacito Każdy japa jak Baraka, każdy mały i brzydki jak karakan A więc spotka ta kara was Ofiara mas, trzęsienie ziemi jak w Caracas Słysze jedzie twój karawan - koniec show nara Opuszczamy ten parawan byłeś dla nas jak padawan Taki wpada plan, myślałeś co nie wypada nam? Ty masz fajny legal - flow na komputerze, lecą fanki z nieba Jesteś dziwką dla mnie mogę rzucić tobą bo rzucam kurwami jak Patryk Vega Za co daj mi medal, teraz takie czasy że się każdy sprzeda Bo nie ważne skille, no bo nie wypada Byle ładnie śpiewać ale walczyć trzeba
[Zwrotka 2: Bazi] Dwadzieścia osiem lat słychać po głosie brat Już nie mam w nosie że ciągle zbieram pokłosie wad Wstaje po ciosie wnętrze się wyłania jak po kosie Myślę o sosie, chcę uporządkowania w chaosie Podjąłem walkę o siebie i o nas tak naprawdę Podniosłem gardę, życie sprzedało mi liścia Spadłem na samo dno I znowu robię to samo co kurwa rok wcześniej A uwierzcie mi to samo zło Nienawidzę siebie to jest smutne Nienawidzę ciebie to okrutne Choć się brzydzę gdy widzę, że nienawidzę to jest trudne Czuje że zawodzę znowu siebie i wszystkich Seria niepowodzeń nie rozjebie mi misji Kłody mam po drodze ale w glebę je wciśnij Na nowo się rodzę więc mnie jebie co myślisz Bo znowu wychodzę na prostą jak dupa ze wsi A w życie to wchodzę na ostro - ta suka nie śpi Ciągle mnie pada we mnie non stop to szuka bestii Mi nie wypada nie dorosnąć to sztuka wierz mi
[Hook: Oxon] Zwykle robimy sobie bekę Choć nie wypada nam (x3) Żyje się nam tak w sumie dużo lepiej Choć nie wypada nam (x3) Gramy od lat za te rapy mając respekt Choć nie wypada nam (x3) Choć dla wielu ludzi może być to śmieszne Bo nie wypada nam (x3)
[Zwrotka 3: PeeRZet] Biada tym którzy chcą mnie przekonać że ciągną za sobą ten bagaż kwitu Ale wypadało by mnie najpierw przekonać że nie wypada im wypadać z bitu Przemuś absolwent prawa zbytu Mówić nie wypada ilu zbyłem typów Wyjebane na brawa i wskaźnik popytu Mam to gdzieś w tyle, koło odbytu W notatniku jakieś milion myków i miliardy rymów z tą familią byku Radze lepiej nie zadzierać bo nie wypada i to ma ci właśnie sugerować tytuł Zwolnię trochę bo nie wypada się nie dać dogonić na takim albumie Co będzie gdy wyjdzie, że reszta stada przy nas to jednak składać nie umie Wiem że łechta mnie chaos w tym względzie to jestem pieszczochem A co tam możesz tu wiedzieć i tak zaraz zginiesz Wjeżdżam na głośnik jak Joker do Gotham Choć może nie wypada już tego nie wybadam, dookoła tylko lawa lawa lawa Duma mnie napawa, niewinna zabawa, zabrać co ci dała sława sława sława Czego nie wypada zrobimy to ziom to pewnie jak to że majk nie wypada z rąk Bawimy się grą jak kot zdechłą myszą Jak coś nie wypada to niech to usłyszą Spróbuj zagadać to zamknięty krąg nasza postawa musi razić jak prąd Jakoś tak lubię kojarzyć się z niszą, nie czekać na brawa jak w cyrku małpiszon
[Zwrotka 4: Oxon] Czuję na sobie wiele spojrzeń Tych co chcą się wciąż na moim miejscu znaleźć A że w tłumie trochę ciężko ich dostrzec Stojąc w słońcu śmieję się zuchwale Koniec końców nie biorę wzorców lecz biorę tylko niektóre z ustaleń Nie wypada mi odmówić gdy się zachce zamkniętemu we mnie dziecku szaleć Zakaz dla mnie jest jak płachta na byka Mam łamać go zamiar od dawna w nawykach Masz żal bo gdy wpadam, choć jej nie wypada odwraca się za mną twoja mamasita Co zakazanie pociąga i kusi a pokusom w życiu się nie umiem oprzeć Pewnie dlatego się świecę jak głupi i przez to nie trudno jest mnie w tłumie dostrzec Co nie przystoi dorosłemu dla mnie jest jak znalazł I dopnę celu, weź mi nie mów "weź się nie napalaj" Nigdy nie kieruj mną, słuchania cię dziś nie mam w planach W Hipocentrum od zarania dziejów jest wyjebka grana Jak widzimy zakaz wstępu, to szykuje się wyprawa Jak nam gdzieś rozkażą milczeć, chcemy tam bez przerwy gadać Jak coś dla was nie ma sensu, my go rzeczom chcemy nadziać Bo lubimy rzeczy dziwne, zwłaszcza te co nie wypada
[Hook: Oxon] Zwykle robimy sobie bekę Choć nie wypada nam (x3) Żyje się nam tak w sumie dużo lepiej Choć nie wypada nam (x3) Gramy od lat za te rapy mając respekt Choć nie wypada nam (x3) Choć dla wielu ludzi może być to śmieszne Bo nie wypada nam (x3)