Mogłem

Lyrics: Bolesław Biskup/Tomasz Okarma/Kamil Drożdż/Przemysław Zakościelny Music: Tomasz Niemiec [Zwrotka 1: Bazi] Chce mieć do mej głowy chory dostęp Jak Mr.Robot robi mi problemy spore głos ten Bo wiem co mogę zrobić i znam swoją role proste Ale przeszkadza osobowościowy rollercoaster Czuje że mogłem zrobić naprawdę wiele W sytuacjach gdy myślałem, że nie mogę zrobić nic Już uwolniony i nie straszne mi są żadne cele Chyba że cela do której mi się nie godzi wbić (schiz) Chłopaku mi się przez dragi pogłębia Już zaprzeczam sobie w co drugim tracku #tragikomedia Demony obróciły mi świat do góry nogami Gdy sięgałem dna to one były do góry rogami Serio ciągnęły na 9-ty krąg piekła Inferno mogą pochłonąć zbiegłem stąd jednak Się trzeba wygrzebać bo wierze, że swoje jeszcze zrobię Mogę wszystko zjebać, ale ważne jest ile jeszcze mogę
[Zwrotka 2: Oxon] Mogłem nie mieć szansy byś mnie znał skądkolwiek (Nie) Mogłem zboczyć z trasy wiele razy tracąc orient (Tak) Klasyk! Co do pracy zawsze szło mi maks opornie (Aha) Ale wciąż robiłem rapsy od lat kurwa bardzo w formie Licząc że to jakoś porwie kogoś, że tych ktosi zbiorę hordę mnogą Że wystarczy dobre słowo i gdzieś swoją dojdę drogą Wytrwałości dojrzę owoc, zgarnę czego pragnę I nie ważne że brzmi obcesowo Choć mnie parę gości na dno chciało wziąć ze sobą Było dość nerwowo lecz wiedziałem że ktoś wciąż jest obok Kto da wsparcie? - Powie mi dasz rade, rusz że może głową Masz przewagę nad tym i co chcą a-a-ale coś nie mogą Muszę szczerze przyznać sam sobie jestem winien Często grałem źle nigdy nie wnioskuj po mojej dobrej minie Na co skille? Wciąż jak płotka nie ma mowy o rekinie Mogę więcej, więc się biorę zanim noc nie minie
[Refren x2] Strach mrozi serce gdy myślę nie wiele brakło A co by było już zawsze będzie zagadką Czasem za sercem iść wcale jest nie tak łatwo Lecz życie samo tu z siebie się zmienia rzadko
[Zwrotka 3: Kojot] Mogłem mieć farta i urodzić się w tak pięknym domu Duży pokój gdzie na ścianie wisi moje 5 dyplomów Zamiast tego z miejsca na miejsce ciągle na kolejnym z torów Znów wykolejony, znowu bez perspektyw, bez wyboru Mieć bogatych rodziców, w ogóle mieć dwoje rodziców Tatę który gra w piłkę ze mną, nie myśli znowu o piciu Zamiast tego bunt i zapisane kilka brudnopisów I rozkmina czemu akurat ja przechodzę to gówno w życiu Mogłem żyć sobie z rodzinką pod kloszem I mieć wszystko pod Nosem o co tylko poproszę A nie myśleć rano czy się z łóżka szybko podniosę By w szkole znów pytali jak ja wszystko to znoszę I może mogłem lecz pieprze użalać się nad sobą Mama dała wszystko bym potem zbudował się na nowo I choć wiem że życie tu nie traktuje nas jednakowo Nie ważne co było a co będzie, mi wierz na słowo
[Zwrotka 4: PeeRZet] Mówili że mogłem zrobić killing spree tych debili w mig I brać tequili łyk gdy leci ich w tej chwili krzyk Będą śmiać się nie zależnie ile wpierdolili brzytw Bo chcą tylko kwit za niego opylili nawet wstyd Mogłem być mamony więźniem, ścigać ją nawet we śnie Kupić sobie szczęście, na insta byś napisał "nieźle!" Jak Ci co jadą po korpo, że tam brata sprzeda brat A byle się nachapać sami Ci tu wepchną pusty rap Mogłem pójść tą drogą, mieć markę albo logo Jak co drugi DJ Bobo dziś liczyć hajs jak robot Mogłem nie przejmować się tobą, pchać Ci tani syf Byle zysk zgadzał się, nie istotny skilli sznyt Lecz to co mogłem dziś nie martwi mnie Bo wszystkie walki te wziąłem na barki wbrew opiniom I jak życia architekt nakreśliłem dobry plan w którym Przemek to Mądry pan i konta stan rośnie sam ja tylko dbam o dobry fun
[Refren x2] Strach mrozi serce gdy myślę nie wiele brakło A co by było już zawsze będzie zagadką Czasem za sercem iść wcale jest nie tak łatwo Lecz życie samo tu z siebie się zmienia rzadko
[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]