Na brudno

Lyrics: Jakub Zdziech/Kuba Kochanowski Music: ZetHa [Bridge] Po każdej nocy nadejdzie świt, a po burzy wyjdzie słońce Wieczorem, kiedy sobie kruszę weed Wierzę, że w końcu będzie dobrze
[Refren] Nie wstydzę się przyznać, że bywało smutno (smutno) Smutek i gniew idą w parze Jak w parze idzie koka z wódką (z wódką) Co było, to było mordeczko I w sumie to mówi się trudno (trudno) To wszystko, co było do teraz, było napisane na brudno
[Zwrotka 1] Nie po drodze była szkoła, to moja wina te braki z angola Tak kurwa zaniedbałem obcy język Że wstyd mówić nawet przy najbliższych ziomach Jest we mnie ten dzieciak pełen kompleksów Którego kiedyś gnębiono Nigdy by kurwa niczego nie ukradł Do momentu, kiedy to go nie skrojono Luz, wezmę w garść się, zapisze na kurs Bo są chęci, nie to, że mus i ​nie kurwa zaraz, a już Zawsze najmłodszy w klasie, bo urodzony w Sylwestra Nie zakumałem, a wszyscy skumali, nadal mam coś z tego dziecka Przestałem być grzeczny w gimnazjum I zamiast do szkoły, chodziłem na bonio Na bojo, zawsze kładłem chuja na czymś Jak po stokroć to mi kurwa wychodziło chujowo i tak nadal jest Dobrze, że z rapem tak nie mam, Zet i Ha jak wino Twoje tracki do przesłuchania naraz Jak szmata, którą żeś na chatę zawinął Wyciągnij złe myśli z głowy, postaw obok siebie i zajeb im w łeb Uważaj na swe wybory Bo z góry przygląda ci się ten pierdolony sęp (sęp) W każdej chwili gotowy na atak, wiec bądź gotowy na blok Mordeczko za nami napal, jedyna możliwość to skok
[Bridge] Po każdej nocy nadejdzie świt, a po burzy wyjdzie słońce Wieczorem, kiedy sobie kruszę weed Wierzę, że w końcu będzie dobrze
[Refren] Nie wstydzę się przyznać, że bywało smutno (smutno) Smutek i gniew idą w parze Jak w parze idzie koka z wódką (z wódką) Co było, to było mordeczko I w sumie to mówi się trudno (trudno) To wszystko, co było do teraz, było napisane na brudno
[Zwrotka 2] Mama mówiła mi, synu weź najpierw to napisz na brudno OD zawsze robiłem błędy Dziś także zrobiłem, pewnie zrobię jutro Tu nikt nie jest doskonały, a ci co tak mówią to nie są, litości Daj mi chwilunię, zadzwonię do zioma, prześwietlę tych gości Mam ze sobą grama i połówkę w planach, a na tym nie skończę Im jestem starszy, tym większą rolę grają dla mnie pieniądze Wynajmuje se pokój u zioma, często marze o swym mieszkaniu I w głowie nie mam wakacji, chcę skupić się na zarabianiu O o o, chcę grać koncerty po kraju naszym Cały czas latam se tu na haju, kładę chuj na wasze zakazy Byku, jeśli nie czaisz bazy, no to masz tu swoich ziomali Nawet kiedy masz krzywe fazy, luzuj, no bo baza cię czai Jak nikt, ej, nikt jak oni, zrobię co się da, jeśli zdrówko mi pozwoli Będę królem w mojej pracy, którą zrobiłem se z hobby Mama trzyma kciuki, a babcia się za mnie modli, ej
[Bridge] Po każdej nocy nadejdzie świt, a po burzy wyjdzie słońce Wieczorem, kiedy sobie kruszę weed Wierzę, że w końcu będzie dobrze
[Refren] Nie wstydzę się przyznać, że bywało smutno (smutno) Smutek i gniew idą w parze Jak w parze idzie koka z wódką (z wódką) Co było, to było mordeczko I w sumie to mówi się trudno (trudno) To wszystko, co było do teraz, było napisane na brudno