Nad miastem

Lyrics: Maciej Adamowicz Music: Maciej Adamowicz/Mateusz Dec Pustą obwodnicą objeżdżamy stary teren Widok na osiedle z przeciwnego budzi zew Już za długo nie byliśmy szczerzy wobec siebie Trzeba tu posiedzieć miesiąc, żeby było lżej Dobrze znam zbiór mord na podwórku Z każdym dniem wspólnych cech mamy coraz mniej Wewnątrz walka nas wepcha do bunkru Nie ma map, które wolno Cię wpuszczą w sen [Ref] Nad miastem, nad pasmem chmur Mam szansę, by zatrzeć brud I nie patrzeć na pragnień trud i warstwy słów, byle móc znów czuć Nad miastem, nad pasmem chmur Mam szansę, by zatrzeć brud I nie patrzeć na pragnień trud i warstwy słów, byle móc znów czuć [Zwrotka] Osiemnasta - to już czas, żebym wyleciał z gniazda Od zawsze czułem, że w środku betonu między korzeniami tu stanowię chwasta Może podzielę się z Tobą, bo chowam za swoją osobą - z tego nie wyrastasz. Wykreowany w porażkach, razem z sukcesem stworzyłem mezalians - cały mój warsztat. Zaraz przyjdzie znów korekta, kruszy lód mój każdy ruch Jeśli wiesz to jak mam przestać w końcu bać się mocnych słów? Nie chciałem dać Ci poznać resztek we mnie z tamtych dni I o spalonych mostach chciałbym wreszcie przestać śnić [Ref] Nad miastem, nad pasmem chmur Mam szansę, by zatrzeć brud I nie patrzeć na pragnień trud i warstwy słów, byle móc znów czuć Nad miastem, nad pasmem chmur Mam szansę, by zatrzeć brud I nie patrzeć na pragnień trud i warstwy słów, byle móc znów czuć Nad miastem, nad pasmem chmur Mam szansę, by zatrzeć brud I nie patrzeć na pragnień trud i warstwy słów, byle móc znów czuć