Lyrics: Cezary Bianche Music: Tomasz Gutowski Dzisiaj znowu odpuszczam wojnę, silny jak nigdy, (wkurwiony?) co ty spokojnie, patrzysz mi w oczy i czytasz sobie jak książkę spisuję obserwacje kiedy znów zarywam nockę i pytam czy to możliwe ze myślimy tak podobnie,
z łatwością mówię o emocjach - to nie problem, bujam w obłokach choć nie zawsze tu jest tak wygodnie, twoje oczy w końcu takie wiarygodne, i chyba szczerość tak cię przyciągnęła tutaj do mnie,
moje myśli spuszczam ze smyczy, kiedy zapada zmrok, twoje życie zakręcone, daje mi kopa jak prąd, jesteśmy stąd gdzie miłość często bywa sztuczna, a prawda bywa smutna i wkurwia odbicie w lustrach,
wylewamy żal na pętlach - to jak jebana sekta, ciekawe jakby to było bez nas, i tak kręcę się po tym świecie jak winyl, jak coś jest nie tak to nie rzucam tego na bok tylko szukam przyczyny.
REF: Wierzę, że znajdziemy EDEN marzył NIEJEDEN to LUCKY SEVEN SIEDEM SIEDEM SIEDEM EJ
ucieka czas nam wciąż na zegarkach kajdanki na nadgarstkach i tylko garstka ma tutaj swój raj.
2. A teraz proszę daj odetchnąć, kiedy strzelają we mnie serią, na oślep pędzą, znowu coś kręcą, kłamstwa mnie męczą, a to siedzi pod skórą jak wenflon, psychiczny terror, musisz być odporny jak teflon, wiec to co mówią pierdol
po swojemu żyj - jak trzeba zrób krok w tył jak trzeba złap za pysk, bo - nic - tu - nie - jest -proste szczęście - czyimś - kosztem, dla - nich - to - nie - istotne, jestem - poza - zasięgiem - nie dzwon do mnie
wyjebane tu mieli na moje zdanie minęło trochę i nie zapomniałem czasami jeszcze widzę te twarze zostanie to ze mną na zawsze,
i teraz jedyne co kradnę to twoje emocje i czas, twoje spojrzenia i blask, chodzę najarany tobą bo to mój haj, bo to mój vibe i kurwa wierzę w nas jak w nic innego tu nie wierzyłem nigdy sam jebne se parę bań i kocham ten stan kiedy cię mam znajdziemy eden.